• Polskie Koleje Linowe sprzedane

    22 maja została podpisana umowa sprzedaży 100 proc. akcji spółki Polskie Koleje Linowe... DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ
  • Numer 1 w narciarstwie

    Skidata ma niezwykle bogate doświadczenie i od wielu lat jest pionierem w produkcji i eksploatacji systemów kontroli dostępu w ośrodkach narciarskich... DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ
  • Koleje linowe Leitner w LAAX

    Dwie nowe koleje linowe Leitner w ośrodku LAAX w imponujący sposób pokazują, że nowoczesne komfortowe systemy nastawione na działanie wysokiej klasy są jednocześnie ekonomiczne i przyjazne środowisku naturalnemu... DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ
  • Małe jest piękne

    Z Panem Stanisławem Buńdą, Wiceprezesem Ośrodka Narciarskiego Małe Ciche rozmawia Marcin Czerwiec... DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ
  • Polskie Koleje Linowe sprzedane
  • TECHNOLOGIE Numer 1 w narciarstwie
  • TECHNOLOGIE Koleje linowe Leitner w LAAX
  • WYWIADY Małe jest piękne

W kierunku Eldorado

W kierunku Eldorado

Z Panem Stanisławem Richterem, prezesem Szczyrkowskiego Ośrodka Narciarskiego w Szczyrku rozmawia Marcin Czerwiec

Marcin Czerwiec: Co mógłby Pan mógł opowiedzieć o swojej historii w branży narciarskiej?

Stanisław Richter:
Z narciarstwem jestem związany od dzieciństwa. Jeździć uczyłem się na nartach po armii niemieckiej, drewnianych, bez krawędzi, z wiązaniem ze skórzanych pasków. Pierwsze poważniejsze zjazdy odbywałem na stoku Leskowiec koło Andrychowa. Kurs instruktorski na pomocnika instruktora na Kasprowym odbyłem na studenckim obozie Almaturu, chyba był to 1971 rok. Działalność administracyjną rozpocząłem od razu w największym polskim ośrodku narciarskim, Górniczym Ośrodku Narciarskim w Szczyrku. Pracując jako kapitan jachtowy w Górniczym Klubie Żeglarskim „Gwarek” w Zabrzu, zimą byłem wykorzystywany przez Zabrzańskie Zjednoczenie Przemysłu Węglowego jako kontroler GON Szczyrk. Do Szczyrku trafiłem w 1990 roku jako kierownik GON Szczyrk i GOŻ (ośrodek żeglarski) w Zarzeczu koło Żywca. Odtąd z dłuższą przerwą związany jestem ON Czyrna-Solisko. Wybudowałem w nim największą w Polsce instalację sztucznego naśnieżania i zmodernizowałem wyciągi ośrodka. Potem była ośmioletnia przerwa. Założyłem z grupą właścicieli gruntów spółkę SON SA, która trzy lata dzierżawiła ośrodek od GAT SA, a od roku SON SA gospodarzy na swoim.

M. C.: Mija rok od momentu kupna ośrodka przez spółkę SON SA. Proszę pokusić się o podsumowanie tego czasu.

S. R.: Przede wszystkim zaczęliśmy od remontów wyciągów. Dzięki temu żaden z 13 orczyków nie miał poważniejszej awarii. Ułożyliśmy dodatkowe przyłącza do armatek i teraz mamy możliwość dośnieżania 17 km tras. Po 15 latach zostało dokończone naśnieżanie Bieńkuli i dwie łatwe trasy z Hali Skrzyczeńskiej do Czyrnej, gdzie są największe parkingi. Zwiększyliśmy potencjał naśnieżania z 16 urządzeń do 44 lanc i armatek. To przygotowanie pod budowę kolei krzesełkowych. Problemem, który pozostał po rządach Skarbu Państwa jest ujednolicenie zasad korzystania z gruntów. Są z tym problemy mimo, że stawka czynszu dzierżawnego, który płacimy, to 2 zł/m2, więcej płacą tylko w Zakopanem (dla porównania: stawka w Białce Tatrzańskiej to niewiele ponad 1 zł). Z ponad 100 właścicieli gruntów kilka osób było faworyzowanych przez GAT i teraz trzeba czasu dla zrozumienia naszego stanowiska konieczności ujednolicenia stawki. Dzierżawa to poważny koszt, bo na trasach użytkujemy prawie 650 000 m2. Ten problem musimy jak najszybciej rozwiązać.

M. C.: Jak Pan ocenia miniony sezon narciarski?

S. R.: Początek sezonu to katastrofa. W 9 dni grudnia przewieźliśmy tylu narciarzy, co w ubiegłym roku w jeden dzień. Potem było już dobrze.
Funkcjonowały już nowe, zmodernizowane trasy nr 2 i 3 (zielona i niebieska) z Małego Skrzycznego przez Halę Skrzyczeńską do Czyrnej, każda o długości niemal 3,5 km. Na całej długości obu tras działał system naśnieżania, ponieważ w wyniku niwelacji terenu zlikwidowaliśmy utrudnienia w naśnieżaniu ich dolnych odcinków. Trasy są bardzo chwalone przez narciarzy. Poprawiliśmy też utrzymanie tras wyjazdów pod wyciągami.

M. C.: Jakie, w związku z nowymi inwestycjami, mają Państwo plany na najbliższy sezon zimowy?

S. R.: Przygotowujemy się do budowy kolei krzesełkowej z Czyrnej na Halę Skrzyczeńską, ale terminy są bardzo napięte.

M. C.: Mógłby Pan zdradzić kilka planów na kolejne lata?

S. R.: W planach mamy budowę 4 kolei linowych – rok po roku lub z roczną przerwą. Dolne stacje wszystkich kolei będą znajdowały się w rejonie parkingów. Orczyki mające dolne stacje wysoko pozostaną. Kolejność budowy zależy od zmian w planie zagospodarowania przestrzennego i zgody właścicieli. Są też pomysły na rozbudowę parkingów, ale znaczący przyrost miejsc parkingowych jest niemożliwy. Dlatego musi być usprawniony transport narciarzy komunikacją lokalną.

M. C.: Czy są plany na funkcjonowanie ośrodka również latem?

S. R.:
Tak, są pomysły, ale podstawowy warunek to koleje krzesełkowe, a w przyszłości może jakaś kolej linowo-terenowa. Wtedy należy do tego zaplanować zbiorniki na wodę do naśnieżania i rezerwę wody dla wodociągów, położone w sąsiedztwie kolei. Do tego należy dorobić zjeżdżalnie grawitacyjne, trasę dla buggy, tor do crossu rowerowego w rejonie snowparku…

M. C.: Ostatnio pojawił się dość głośny i robiący wrażenie projekt ośrodka Solisko Arena. Jakie jest Pana zdanie o tym projekcie i czy jest to zgodne z wizją, założeniami SON?

S. R.: Budowa dolnych stacji kolei krzesełkowych z Soliska umożliwi zrealizowanie tego projektu. Projekt jest bardzo ciekawy, ale jego realizacja jest możliwa tylko przy dużych dopłatach ze środków unijnych. Aby je otrzymać, należy postarać się o wysokiej rangi zawody, najlepiej Zimowe Igrzyska w Krakowie – wówczas Szczyrk byłby areną zawodów narciarstwa alpejskiego i snowboardu.

M. C.: Jak Pan ocenia trudność przeprowadzania nowych inwestycji na terenie ośrodka SON?

S. R.: Największy problem to rozdrobnienie terenu, ponad 600 działek należących do ponad 100 właścicieli. Drugim problemem jest przekonanie właścicieli gruntów, że SON SA zapłaci każdą kwotę za udostępnienie terenu pod inwestycje. Tymczasem Eldorado narciarskie w Szczyrku to przeszłość. Konkurencja Alp jest bardzo odczuwalna, zwłaszcza w marcu, a w kraju wybudowano dużo kolei. Znaczna ich część jest dogodnie położona dla mieszkańców największych miast, np. Bełchatów ma blisko Warszawę, Łódź i Częstochowę. To bardzo wydłuża czas spłaty inwestycji.

M. C.: W regionie Beskidzkiej „5” zaczynają funkcjonować systemy tzw. wspólnej karty. Czy Pana spółka również ma plany wprowadzenia tego typu rozwiązań?

S. R.: W Szczyrku zależy to od wykonania choćby prowizorycznego połączenia między trasami COS na Skrzycznem i trasami ON Czyrna-Solisko na Małym Skrzycznem. Do nas ze Skrzycznego można zjechać, ale powrót na nartach jest możliwy tylko do połowy odległości między tymi szczytami. Drugą połówkę trzeba pokonać z nartami na plecach.

M. C.: Dziękuję.

 

FOTO | Archiwum Szczyrkowskiego Ośrodka Narciarskiego S.A.



02 Czerwiec 2012