• Polskie Koleje Linowe sprzedane

    22 maja została podpisana umowa sprzedaży 100 proc. akcji spółki Polskie Koleje Linowe... DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ
  • Numer 1 w narciarstwie

    Skidata ma niezwykle bogate doświadczenie i od wielu lat jest pionierem w produkcji i eksploatacji systemów kontroli dostępu w ośrodkach narciarskich... DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ
  • Koleje linowe Leitner w LAAX

    Dwie nowe koleje linowe Leitner w ośrodku LAAX w imponujący sposób pokazują, że nowoczesne komfortowe systemy nastawione na działanie wysokiej klasy są jednocześnie ekonomiczne i przyjazne środowisku naturalnemu... DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ
  • Małe jest piękne

    Z Panem Stanisławem Buńdą, Wiceprezesem Ośrodka Narciarskiego Małe Ciche rozmawia Marcin Czerwiec... DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ
  • Polskie Koleje Linowe sprzedane
  • TECHNOLOGIE Numer 1 w narciarstwie
  • TECHNOLOGIE Koleje linowe Leitner w LAAX
  • WYWIADY Małe jest piękne

Małe jest piękne

Małe jest piękne

Z Panem Stanisławem Buńdą, Wiceprezesem Ośrodka Narciarskiego Małe Ciche rozmawia Marcin Czerwiec

Marcin Czerwiec: Jaka jest historia powstania ośrodka?

Stanisław Buńda:
Ośrodek został otwarty w grudniu 2004 roku, a więc na rynku jesteśmy już 8 lat. Natomiast sam pomysł stworzenia ośrodka narciarskiego zrodził się bodajże w 2002 lub w 2001 roku. Wszystkie prace związane z dzierżawą terenu, pozwoleniami na budowę, z dokumentacją trwały ponad 2 lata, ale szczęśliwie udało nam się uruchomić ośrodek dokładnie 31 grudnia 2004 roku. Wówczas posiadaliśmy kolej 4-sobową, w 2007 roku dobudowaliśmy wyciąg orczykowy i później jeszcze postawiliśmy dwa wyciągi orczykowe.

M. C.: Co Pan może powiedzieć o rozbudowie ośrodka?

S. B.: Pomysł na budowę drugiej kolei mieliśmy już w 2007 roku i zależało nam na tym, aby ta kolej była dłuższa, co wiązało się z pozyskaniem możliwie największego terenu. Pozyskaliśmy grunty pod inwestycję, którą prowadzimy w tej chwili. Na początku mieliśmy ok. 8 ha gruntu, dziś mamy 14 ha, natomiast umowa przewiduje, że będziemy mieć 24 ha tras. Mamy zamiar zbudować tam kolej. Ta starsza zostanie rozebrana i przeniesiona obok, podobnie jak orczyk. Dzięki temu będziemy mieli kompleksową ofertę: zarówno dla początkujących, jak i dla zaawansowanych narciarzy. Nowa kolej będzie miała ok. 750 m długości i prowadzić będzie wzdłuż trudniejszego stoku.
Wyciąg orczykowy chcemy wykorzystać do obsługi różnych zawodów – tak, aby równocześnie w ośrodku mogli jeździć uczestnicy zawodów oraz ci, którzy przyjeżdżają tutaj tylko na weekend. Dzięki temu, że orczyk stanie w innym miejscu, nie będzie ograniczał narciarzom nie biorącym udziału w zawodach dostępu do tras.
Oprócz tego rozbudujemy system naśnieżania – tak, abyśmy mogli w krótkim czasie i w wyższych temperaturach zasypać stoki śniegiem. Stoki będą oświetlone. Stworzymy też tradycyjne przedszkole, zaś od ubiegłego roku działa już przedszkole narciarskie. Znajduje się na polanie Zgorzelisko, przy górnej stacji kolei. Rodzice mogą tam zostawić swoje dzieci pod opieką instruktora, który poprowadzi kilkugodzinne zajęcia.

M. C.: Dlaczego zdecydował się Pan na modernizację ośrodka?


S. B.: Pomysł modernizacji powstał dokładnie półtora roku temu, kiedy po badaniach opinii naszych klientów okazało się, że naszym największym mankamentem jest to, że kolej jeździ wolno. Ponieważ jest dosyć długa – ma 1250 m – czas przejazdu ze stacji dolnej do górnej wynosił ok. 12 minut. Przyczyną była duża liczba tak zwanych zatrzymań, ponieważ gros osób uczy się tutaj jeździć. Kiedy kolej się zatrzymuje, wszystko zwalnia i czas przejazdu się wydłuża. W najgorszych przypadkach czas przejazdu wynosił nawet 15 minut. Nowa technologia pozwala na to, by nie zatrzymywać kolei przy wsiadaniu i wysiadaniu. Kolei jedynie maksymalnie zwalnia, co pozwala wszystkim narciarzom na bezpieczne wsiadanie i wysiadanie. Czas przejazdu nową koleją będzie wynosił tylko 5 minut. Zdecydowaliśmy się na modernizację kolei dla wygody naszych klientów. Poza tym możemy przenieść drugą kolej i dzięki temu dać dodatkową atrakcję.

M. C.: Czy miał pan jakieś problemy z realizacją inwestycji? W okolicy jest park narodowy… Czy realizacja takich inwestycji w tym miejscu jest łatwa?

S. B.: Inwestycje udaje się zrealizować, czego dowodem jest to, co teraz tutaj mamy. Rozpoczął się pierwszy etap naszej nowej inwestycji, natomiast niektóre procedury z pewnością są wydłużone, ponieważ trzeba wszystko uzgadniać zarówno z parkiem narodowym, jak i z regionalną dyrekcją ochrony środowiska, a także innymi instytucjami. Przez to wszystko dłużej trwa. Musimy po prostu uwiarygodnić rzeczy, które będziemy robić. Musimy udowadniać, że to są nowoczesne wyciągi, koleje, że to jest infrastruktura, która nie zagraża środowisku…

M. C.: Co należy zmienić w polskim prawie, aby ułatwić realizację inwestycji?

S. B.: Z pewnością trzeba zmienić procedury uzyskiwania pozwolenia na budowę. Ośrodki narciarskie to nie są jakieś fabryki lub zakłady przemysłowe, obwarowane innymi przepisami, dużo poważniejszymi. Ośrodki narciarskie to inwestycje turystyczne i dla takich inwestycji procedura uzyskiwania pozwolenia na budowę powinna być zdecydowanie skrócona. Trzeba zastanowić się nad tym, by nadać inwestycjom narciarskim priorytet inwestycji proekologicznej, ponieważ – jak by nie było – ośrodki narciarskie są bardzo ekologiczne. Jedynym paliwem, którego używa się w ośrodkach narciarskich jest prąd, a to prawdopodobnie najczystsze paliwo. Powinno się ponadto brać pod uwagę to, że budowa ośrodka narciarskiego to rozwój turystyki, który jest wpisany w strategię zarówno województwa, jak i powiatu oraz gminy. I to powinno być zaakcentowane, ponieważ nie robimy nic, czego nie ma w strategii tych instytucji. I gdy przychodzi inwestor, który chce wybudować ośrodek narciarski, to tej inwestycji powinien być nadany priorytet, ponieważ taka inwestycja istotnie przyczynia się do realizacji strategii rozwoju regionu. A jeśli realizujemy strategię rozwoju regionu, to dlaczego mamy napotykać na te same problemy, które dotyczą zakładów produkcyjnych, fabryk itp? Nie mówię, że nie powinny powstawać, bo powinny. Ale nie każde przedsięwzięcie jest wpisane w strategię rozwoju regionu, województwa. Ośrodki narciarskie natomiast są. Na przykład plan Kurortu Tatrzańskiego jest wpisany w strategię. I oprócz tego, że jest w nią wpisany, powinien być inwestycją priorytetową. Inwestor powinien mieć zielone światło do realizacji takiej inwestycji, ponieważ my tutaj żyjemy z turystyki. Dla takich przedsięwzięć powinny obowiązywać skrócone procedury.

 

Ośrodki narciarskie to inwestycje turystyczne i dla takich inwestycji procedura uzyskiwania pozwolenia na budowę powinna być zdecydowanie skrócona



M. C.: Ostatnio dużo mówi się o wspólnej karcie. Postawiono już nawet pierwsze kroki w Gminie Bukowina. Czy Pańska stacja planuje dołączyć do projektu?

S. B.: Na razie skupiamy się na tym, żeby rozbudować tę stację, ponieważ wiemy, że jedna kolej to za mało. W czasach, kiedy powstawał nasz ośrodek, w okolicy były jeszcze dwa: na Szymoszkowej i w Białce. Teraz jest w okolicach aż 10 ośrodków. Widzimy, że Białka się rozbudowała, dobrze sobie radzi, więc wierzymy, że też możemy. Dlatego już w 2008 roku rozpoczęliśmy prace nad koncepcją rozbudowy – po to, aby nasz ośrodek był bardziej atrakcyjny. Co do wspólnej karty, myślę, że trzeba podjąć takie działania, ponieważ tego wymaga od nas rynek i klienci. Oni chcą czuć się komfortowo. Wydaje mi się, że najpierw musimy stworzyć atrakcyjną infrastrukturę narciarską, a później dołączyć do wspólnej karty. Nie potrafię teraz powiedzieć, kiedy, ale z pewnością nie za 10 lat, lecz o wiele szybciej. Może za 2 lata, może za 3. Powstaje w okolicach kilka nowych ośrodków, które zapewne też zechcą dołączyć do wspólnej karty…

M. C.: Skoro mowa o nowych ośrodkach, jak Pan ocenia tempo rozwoju regionu?

S. B.: Region rozwija się dziś dosyć intensywnie. Myślę, że narciarze będą jeszcze bardziej usatysfakcjonowani tym, co tu się dzieje. Planowanych jest jeszcze kilka nowych inwestycji, ale nie wiem, kiedy zostaną zrealizowane, ponieważ ten proces trochę trwa. Wiadomo – papierkowa robota itp.

M. C.: Co najbardziej doceniają narciarze w Pańskim ośrodku?


S. B.: Postawiliśmy na rodziny z dziećmi. Nasz stok jest w miarę łagodny, rodzinny. Mamy kolej i trzy wyciągi orczykowe, więc oferta jest dość bogata. W Małem Cichem mogą jeździć zarówno początkujący, jak i doświadczeni narciarze. Inwestycja, którą teraz realizujemy, stanowczo wzbogaci ofertę, ponieważ nowa kolej będzie na bardziej atrakcyjnym stoku. Dzięki nowej kolei zwiększy się przepustowość naszego ośrodka w godzinach szczytu. Oferujemy też dodatkowe usługi. Mamy szkółkę narciarską, punkty gastronomiczne niemal przy samym stoku. Naszą charakterystyczną cechą jest to, że można dojechać samochodem zarówno do dolnej stacji kolei, jak i do górnej. W tym roku droga do górnej stacji została zmodernizowana.

M. C.: A co z dalszą przyszłością? Jakieś marzenia? Plany zagospodarowania?

S. B.: Z pewnością powiększymy ofertę o atrakcje letnie. Chcemy wytyczyć trasy rowerowe – amatorskie i wyczynowe, przede wszystkim downhillowe – to dość ładne trasy.

M. C.: Dziękuję za rozmowę.

S. B.: Dziękuję.



19 Kwiecień 2013